Wywiad z Jennifer Jason Leigh
Nieśmiała, eteryczna blondynka, która przez większość kariery mierzyła się z rolami prostytutek, narkomanek, kobiet na dnie. Delikatny temperament Mii Farrow połączony z nieposkromioną sceniczną energią Meryl Streep? Jennifer Jason Leigh zbudowała z czasem własną markę i filmografię „hollywoodzkiej outsiderki”, której nie musi się wstydzić.
2015 to zdecydowanie moment przełomowy w jej długoletniej karierze. W tym roku pojawi się najprawdopodobniej pierwsza nominacja do Oscara dla aktorki za rolę drugoplanową w najnowszym filmie Quentina Tarantino, Nienawistna ósemka (swoją drogą mamy przeczucie, że tę nagrodę z rąk Akademii Leigh otrzyma). Na początku 2016 roku do polskiej dystrybucji trafi nie tylko długo wyczekiwany western twórcy Pulp Fiction, lecz także animowany film dla dorosłych Anomalisa w reżyserii Charliego Kaufmana i Duke’a Johnsona, zdobywca Grand Prix na ostatnim MFF w Wenecji.
Fragmenty rozmowy:
całość opublikowana na stronie entertheroom.pl
Diana Dąbrowska: Można powiedzieć, że 2015 to dla pani przełomowy rok – nie tylko świetnie oceniana Anomalisa, ale też wyczekiwana z niecierpliwością Nienawistna ósemka Quentina Tarantino.
Jennifer Jason Leigh: To jest chyba najbardziej ekscytująca faza w mojej karierze, a pracowałam już wcześniej z wielkimi reżyserami, jak chociażby Ethan i Joel Coenowie, David Cronenberg czy Jane Campion. Za mojego mentora uważam Roberta Altmana, u którego zagrałam zresztą dwukrotnie. Co ciekawe, w dwóch ostatnich rolach odbijają się właściwie dwie najważniejsze tendencje w mojej karierze. Za sprawą troszkę zagubionej, neurotycznej i nieśmiałej bohaterki Anomalisy wracam do korzeni. Mało kto pamięta, że w początkach kariery grałam dziewczyny delikatne i pozbawione pewności siebie. U Paula Verhovena (Ciało i krew, 1985) byłam nawet księżniczką, tyle że porwaną i zgwałconą przez Rutgera Hauera… Daisy Domergue z Nienawistnej ósemki jest za to całkowitym przeciwieństwem bohaterki Anomalisy. Przypomina niemożliwe do okiełznania, dzikie zwierzątko.
W Nienawistnej ósemce jest pani jedyną kobietą w tym „męskim świecie”. Jednak już ze zwiastunów można wyczuć, że nabroiła tam pani chyba najbardziej…
Tak, na planie Nienawistnej ósemki byłam właściwie jedyną kobietą, ale nie było dla mnie taryfy ulgowej – byłam zbirem, który zasługuje na powieszenie w śnieżnej, westernowej krainie. Przy czym ten film rozgrywa się tak naprawdę w jednym pomieszczeniu, podobnie jak Wściekłe psy. I tylko Tarantino mógł chcieć nakręcić tak kameralną przestrzeń w gigantycznym formacie 70 mm, który kojarzony jest przede wszystkim z odsłanianiem rzeczywistości ekranowej, z kinem przygodowym. A u Tarantino jest nie tylko mnóstwo brutalnej akcji, ale też dużo pojedynków psychologicznych i przemocy emocjonalnej, dużo intymnych rozmów, retrospekcji. To jest wybuchowa mieszanka – z jednej strony krew się rozlewa, a z drugiej reżyser sprytnie tasuje układ postaci, które się ze sobą stale konfrontują i… nienawidzą.
Jennifer Jason Leigh jako Daisy Domergue z Nienawistnej ósemki Tarantino
A jak układała się na planie współpraca z Tarantino?
Tarantino, tak jak Kaufman, to przede wszystkim genialny umysł, który jest w stanie obronić na ekranie nawet najbardziej szalony pomysł. A do tego Quentin jest wiecznie roześmiany, bardzo entuzjastyczny. Robi takie groźne filmy, a tak naprawdę jest słodkim kinofilem, który z pasją opowiada ci o tym co ostatnio oglądał, co wymyślił, co zamierza nakręcić. Jako reżyser skrupulatnie dba o każdy szczegół, ma wszystko bardzo dobrze przemyślane. Od każdego członka ekipy wymaga maksymalnego zaangażowania. Ale nie musi o to właściwie prosić, bo każdy na jego planie chce się wykazać, każdy jest szczęśliwy, że może być częścią jego wizji. Wszyscy chcą go zatem zadowolić i dają z siebie sto procent i to nieważne jakie są danego dnia warunki pogodowe, czy jest zimno czy jest ciepło, jaka jest ilość przepracowanych godzin… Nasza ósemka została wybrana. Oczywiście część aktorów jak Kurt Russell, Samuel L. Jackson, Tim Roth czy Michael Madsen pracowała z Quentinem już wcześniej. Ale dla mnie czy dla Bruce’a Derna udział w tym filmie był jak prezent pod choinkę. Kiedy wygrałam casting na swoją rolę i uświadomiłam sobie, że w wizji Tarantino znalazło się miejsce właśnie dla mnie, to byłam przeszczęśliwa.
Zwiastun Nienawistnej ósemki. Polska premiera: styczeń 2016
Anomalisa została jednogłośnie okrzyknięta rewelacją festiwalu w Wenecji. Poklatkowa animacja lalkowa dla dorosłych w reżyserii Charliego Kaufmana i Duke’a Johnsona – brzmi to surrealistycznie. Ale czy już wcześniej miała Pani do czynienia z filmem animowanym?
Nie użyczałam wcześniej swojego głosu na potrzeby filmu animowanego. Kiedy twoje ciało nie jest ważne podczas procesu twórczego, a jedynym narzędziem jest głos, wszystko staje się niesamowicie intymne. Mieliśmy tylko jeden dzień prób przed nagraniami, które trwały właściwie dna dni. Tylko trzech aktorów – Ja, David Thewlis jako Michael (główny bohater) i Tom Noonan… jako cała reszta.
Zwiastun nagrodzonej w Wenecji Anomalisy, reż. Charlie Kaufman i Duke Johnson
Można by wręcz powiedzieć, że animacja to idealne medium dla wyobraźni Kaufmana. Jednakże Anomalisa zaskakuje tym, że jest zwarta i zdyscyplinowana. Scenariusz pasowałby też do filmu z aktorami. Jednakże trudno sobie wyobrazić lepszą metaforą dla depresyjnie zobojętniałych, zmechanizowanych czasów, w którym każdy nosi maskę i coś udaje – jak lalka – w teatrze życia codziennego.
Cieszę się, że taki wizjoner jak Charlie Kaufman zdecydował się na takie wykorzystanie animacji poklatkowej, bo udowodnił, że to jest tylko środek, rodzaj otoczki, aby opowiedzieć historię dla dorosłych, która obroniłaby się również jako film aktorski. Rzecz w tym, że Kaufman niezwykle realistycznie i subtelnie podszedł do medium, które mogłoby mu dać niesamowite możliwości wizualne. Mógłby wejść do środka tych postaci, ukazać jakieś narkotyczne wizje… Wręcz przeciwnie – ograniczone w swoich ruchach lalki noszą maskę, tak jak ludzie w życiu. Każdy krok właściwie sprawia bohaterowi trudność, co przekłada się na rzeczywisty stan człowieka w depresji. I choć Charlie o tym wcześniej pisał i pokazywał to wielokrotnie na ekranie, to nigdy w taki sposób. Kocham Anomalisę za nieśmiałość, którą w sobie ma. I nie mówię tylko o mojej bohaterce, która postrzega siebie jako osobę nieznaczącą, brzydką, niepewną siebie. Chodzi bardziej o aurę dzieła. Widzowie z łatwością odnajdą się w historii z Anomalisy zważywszy na jej uniwersalną prawdę – każdy z nas pragnie szczęścia i nawet jeśli w tym zawodzi, powinien stale próbować.
Kadr z Anomalisy: Michael (David Thewlis) i Lisa (Jennifer Jason Leigh)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz