czwartek, 12 listopada 2015

Filmowe Koty [1]: Dziewczynka z kotem


(Incompresa, reż. Asia Argento, 2014)



W każdy piątek zagości na blogu nowa odsłona cyklu „Filmowe koty”. Interesować nas będą koty postrzegane jako bohater, przyjaciel, towarzysz zbrodni, rekwizyt, element zabawy, symbol, pretekst, magia… A do tego dużo nieoczywistych, eklektycznych przykładów, które przełożą się – mam nadzieję – na ilość filmów „do odkrycia” bądź „przypomnienia”. Niekoniecznie Garfield czy Maniek z serialu „Magda M.” pójdą na pierwszy ogień [czy nawet „drugi ogień” w przypadku wspomnianego Mańka]. Pierwszy kot jest i zawsze będzie wyjątkowy. Kochasz go mimo tego, że daje ci regularnie w mordę łapką, za to, że za długo trzymasz go na rękach (przecież ma *mega ważne* sprawy do załatwienia w domu...). Kochasz go nawet wtedy, kiedy decyduje się na spożycie kabli czy sznurówek, nie wspominając już o *twojej* kolacji…

Drodzy Państwo, pierwszy filmowy kot nie jest biały, a czarny.
I jest włoskim kotkiem o imieniu Dac.


„Dziewczynka z kotem” to film wyreżyserowany przez włoską skandalistkę-aktorkę Asię Argento. Córka legendarnego twórcy horrorów („Suspiria”, „Głęboka czerwień”) opowiada na ekranie szalone dzieciństwo 9-letniej Arii (Giuliana Salerno), która szukała jedynie „solidnej i słodkiej miłości”, ze strony niewdzięcznych przyjaciół, kapryśnych sióstr, a przede wszystkim – wiecznie ze sobą skłóconych – rodziców-artystów (Gabriel Garko, czyli włoskie bożyszcze telewizyjne jako wierzący we wszelkie zabobony ojciec, natomiast w rolę marnotrawnej rodzicielki wcieliła się „nimfomanka” europejskiego kina, Charlotte Gainsbourg). Rzecz w tym, że uzdolniona pisarsko Aria tak łatwo się nie poddaje i walczy o należną jej uwagę i miłość do samego końca. A przy okazji cieszy się nieskrępowaną wolnością„niechcianej córki” na marginesie szeroko pojętej przyzwoitości – punkowa muzyka, papierosy, narkotyki, próba samobójcza, spanie na ulicy, demolowanie mieszkań… Dziewczynka odważnie bawi się całym dobrodziejstwem jaki na świat wydała, momentami dość krzykliwa i kiczowata, kultura lat osiemdziesiątych. Od stroju, po fryzurę czy sposoby spędzania wolnego czasu. Buntuje się bo tak jest w modzie, chociaż wolałaby pewnie spokój. Niezależność jest w jej przypadku koniecznością, a nie wyborem – Aria powie wręcz: „Nie opowiadam wam tego bo chce być ofiarą, chce żebyście mnie lepiej poznali i byli dla mnie mili”. Każdy kadr wygląda jak migawka z polaroida, a w palecie dostępnych barw znajdziemy przede wszystkim zielenie, róże, turkusy i czerwienie. Jednakże bohaterka filmu Argento dzieli stan „wypłowiałej melancholii” w adekwatnym towarzystwie. Jak pisze w jednym ze swoim opowiadań: „Wierzę, że Anioł Stróż wciela się w kogoś, kto jest blisko nas. W kogoś, kto nad nami czuwa. Mój wcielił się w czarnego kota o imieniu Dac”.


Amalgamat marzeń i koszmarów jaki ze swadą portretuje na ekranie młoda Argento przywołuje na myśl „Alicję w Krainie czarów”. Dac, niczym przerażająco uśmiechnięty Kot z Chesire, jest sprzymierzeńcem bohaterki, symbolicznym protektorem w świecie, który stale ją karci i odtrąca. Czarny kot pomaga jej przetrwać w trudnych chwilach, choć sam traktowany jest przez społeczeństwo jako chodzący "na czterech łapach" pech. I chociaż w „Dziewczynce z kotem” rzadko kto się uśmiecha, to i tak odnajdziemy w dziele włoskiej reżyserki dużo tragikomicznego humoru i wzruszeń.


„Dziewczynka z kotem”, podobnie jak „Czterysta batów” Francois Truffaut, to w moim przekonaniu opowieść przeciwko dojrzewaniu, postrzeganym jako „zło koniecznie”. Nic dobrego nie kryje się po stronie dorosłości, jeśli mamy stać się kalkami nieznośnie zadufanych w sobie rodziców. Pielęgnowanie w sobie dziecięcości (niekoniecznie pojętej jako nieodpowiedzialność czy infantylność) mogłoby stać się swoistym antidotum na gnuśność i umożliwiałoby lekkość bytu. A co ważnie, a może nawet najważniejsze – nie ma nic złego w byciu niezrozumiałym, niekiedy właśnie to czyni nas wyjątkowym. Czyż najbardziej uroczym i wdzięcznym z Braci Marx nie był przecież łobuz Harpo? 

                                               Polski zwiastun "Dziewczynki z kotem" (Dystrybucja: Spectator)



/Odrobinka prywaty/ Cykl „Filmowe koty” zainspirowała pewna kocia dama, która zjawiła się w moim życiu przypadkiem, ale już zdążyła się w nim pięknie zadomowić.

Mój Dac, czyli mała Sophie. Tutaj świeżo po lekturze miesięcznika KINO,
który serdecznie wszystkim poleca - nawet myszom

1 komentarz:

  1. Jeśli mamy kociaka to naprawdę bardzo ważne jest to, aby go dobrze wychować. Jak dla mnie spodobał się wpis o kotach w https://business24h.pl/jak-wprowadzic-kota-do-uporzadkowanego-domowego-zycia/ i jestem zdania, że z pewnością każdy z nas również tak twierdzi.

    OdpowiedzUsuń